Miłość czy nie może być prosta
Wolna od łez i rozstań, piękna jak róży kwiat
Miłość odpowiedz kochanie
Czy tak było konieczne nasze wieczne rozstanie
Wiara, że cię jeszcze zobaczę
Bo wciąż tęsknię i płaczę, zalotna jak nikt
Ze mną tylko te cztery ściany
Będę czekać kochany, aby z tobą znów być
Moje serce wciąż bije tylko dla ciebie
Moje usta pragną dotykać twych ust
Moje ciało pamięta wciąż dotyk twych rąk
W moich uszach twe słowa wciąż jeszcze brzmią
Nie zapomnę i...
Kocham, to nic dziś nie znaczy
Rozstanie wybaczyć tak trudno mi dziś
Kocham, tych słów nie zapomnę
Bo nie brak mi wspomnień
A tu jesteś ty, tylko ty
Nie zapomnę tych słów...
Stoję sama przed wszystkimi tu
Stoję sama, rosnę w soli słup
Może trudno to zrozumieć
Lecz bardzo proszę idźcie precz
Tak niewiele mogę przecież dać
Mimo tego każdy wciąż chce brać
Nie wiem czego tak zazdroszczą mi
Nie wiem czemu wśród nich jesteś ty
Jesteś ty, jesteś ty, jesteś ty
Gdy na was patrzę
Ogarnia mnie wstręt
Gdy na was patrzę czuje się źle
Gdy na was patrzę noc zmienia się w dzień
Koszmarny dręczy mnie sen
Muszę kłamać, by zachować twarz
Muszę kłamać, taką chcą mnie znać
Cicho płaczę, gdy nie widzi nikt
Oczy gasną, uśmiech dawno znikł
Tak niewiele mogę przecież dać
Mimo tego każdy wciąż chce brać
Nie wiem czego tak zazdroszczą mi
Nie wiem czemu wśród nich jesteś ty
Jesteś ty, jesteś ty, jesteś ty
Ref.
Kiedy, w nocy, gasną światła miast
Wtedy, w nocy, piszę list do gwiazd
Ref.
Sama, sama zupełnie sama
W tym samym miejscu ale w innym czasie
Sama, sama jak drzewo na pustyni
Tak wiele się zmieniło od tamtej jesieni
Kto odprowadzi Cię do domu dzisiejszej nocy
Kto ukołysze Cię do snu dzisiejszej nocy
Kto wyzna Tobie miłość dzisiejszej nocy
Kto obudzi się obok Ciebie wczorajszego poranka
Sama, sama zupełnie sama
Czy teraz już wiesz jak wygląda sława
Próżny człowieku pamiętaj o próżności
Bo najgorszą rzeczą jest umierać w samotności
Kto odprowadzi Cię do domu dzisiejszej nocy
Kto ukołysze Cię do snu dzisiejszej nocy
Kto wyzna Tobie miłość dzisiejszej nocy
Kto obudzi się obok Ciebie wczorajszego poranka